sobota, 15 października 2016

Czarna dziura

Przykładam plaster...jeden drugi,  dziesiąty. ..nadal leci.... nagły cios. W momencie, w którym zupełnie się nie spodziewasz. Nie masz nawet chwili by odeprzeć atak,  złapać oddech. 

Czarna dziura wypala Ci serce. Jedno uderzenie a jakże skuteczne. Próbujesz udawać, że nic się nie stało ale tak naprawdę w środku trwa wielki niepohamowany krwotok. ..

Moja siostra jest w ciąży. Jest 6 lat młodsza ode mnie. 

Zostałam tylko ja. Bezdzietna, beznadziejna. Jak wolisz? Cholera!  Tak bardzo łudziłam się, że zdążę przed nimi nazbierac na in vitro,  że się uda... 
Dzisiaj straciłam tę wiarę. Straciłam nadzieję. Że kiedykolwiek się uda. Że będę kiedykolwiek matką. 

Chcę zniknąć. Zamknąć się w czterech ścianach i przeczekać aż przestanie krwawic. No, bo przecież zawsze przestaje na chwilę?  

Myślałam, że chcą poczekać, urządzić się w nowym mieszkaniu,  ona skończy studia a dziś. ..takie zaskoczenie. 
M. wykrzyczał mi to,co czuje. Że czuł się już lepiej, że pogodził się, że jego najmłodszy brat jest już ojcem. Teraz Młoda...  
Powiedziałam mu to,co napisała kiedyś Uczuciowa :świat nie zatrzyma się tylko dlatego, że my cierpimy.  Staram się nie mówić mu jak mi ciężko, staram się być twardsza. I tylko teraz, gdy śpi. .. pozwalam sobie na łzy... gdy nie widzi... Nie słyszy nikt. ..

Rana boli. Przyłoże sporą gaze,  owine bandażem. Na chwilę wytrzyma. 
Na jak długo? 

16 komentarzy:

  1. Znam to:/// Ja byłam pewna, że będę pierwsza w swojej rodzinie, ale zaczęły się rodzić dzieci jedno po drugim. Pomyślałam, cóż... będziemy pierwsi u męża. I znowu worek się rozpruł. Wszystkie pierwsze razy los "sprzątnął mi sprzed nosa". Aż przestało to mieć znaczenie. Mogłam być już najostatniejsza z najostatniejszych, byle się w końcu udało. I udało się! Bo to się udaje! I Wam też się w końcu uda zostać rodzicami, choć wiem, że teraz trudno w to uwierzyć.
    Przykro mi bardzo, że jest jak jest, że ten świat nie chciał na Was chwilę poczekać:((( Ale wierzę, że przyjdzie Wasza kolej!!
    Macie siebie! Zainwestujcie w tę relację. Pomoże Wam przetrwać nakwiększe burze. Wiem, że czasem serce pęka, gdy patrzymy na ukochaną osobę, jak cierpi. Chce się ją ochronić, ale czasem warto się pokazać w swojej bezsilności, wtulić w ramiona męża i poczekać, aż ostatnia łza wyschnie...
    Tymczasem przytulam Cię ja. Wirtualnie, ale mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😚 Twój przykład pokazuje, aby się nie poddawać. Walczyć do końca, przetrwać wszystko. Na końcu jest nagroda. Tylko ta droga jest taka bolesna....
      Kochana, dziękuję tez za Twojego bloga, dzięki Tobie udało mi się wiele rzeczy przepracować i zmierzyć z niektórymi uczuciami "niechcianymi" ;)

      Usuń
  2. Kazda z nas to zna ale pamietaj kochana, to nie wyscig. Naprawde jest duzo latwiej, jak nie myslimy o tym w ten spsob. Wiem ze jest to masakrycznie trudne, ja tez sie tak czulam i to byl najgorszy dla mnie okres, mialam depresje.Potem jakos dalam rade wytlumaczyc sobie, ze przeciez z nikim sie nie scigam, i naprawde bylo mi wtedy troche lzej. Trzymaj sie, przytulam♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ktoś, kto to przeżył wie,co czuję i rozumie mój ból. Dla innych te uczucia są abstrakcja. Trzeba to przejść, przeżyć, wycierpiec, aby odzyskać wreszcie spokój i siebie. Muszę to przetrwać, zaakceptować pewne rzeczy i tak jak napisałaś - będzie mi łatwiej. Dziękuję 😙

      Usuń
  3. Kochana bardzo dobrze wiem co czujesz. U mnie było podobnie. Myślałam że będę przed siostrą, a tu klapa. Siostra mnie wyprzedziła. Wśród znajomych były kolejne ciąże tylko nie u mnie. Robiłam dobrą minę a w środku wyłam z żalu.
    Na was też przyjdzie czas że zostaniecie rodzicami. Musi. Wierzę w to. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na te uczucia nie mamy wpływu, one są poza nami. Chciałoby się wyrwać serce z tej rozpaczy, ale trzeba iść do przodu. Nie mogę się poddać. Dziękuję za wsparcie 😙

      Usuń
  4. :( też boli mnie każda informacja o ciąży ... szczególnie w bliskiej rodzinie :(
    Zobaczysz my też doczekamy się w końcu ciąży 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Paradise, oby było tak jak piszesz. Masz tyle siły, pomimo tego, co przeszłaś w tak krótkim czasie... Dziękuję Ci za tę wiarę 😙

      Usuń
  5. Ani ja, ani mój J. nie mamy rodzeństwa. Mój jedyny brat cioteczny nie chce mieć dzieci i się tego trzyma. Ma starszą partnerkę z dziećmi z małżeństwa i go nie ciśnie o dzieci.
    Mamy jedno dziecko, poczęte dość łatwo.
    A i tak boli, kiedy sąsiadki decydują i za 2-3 miesiące są w ciąży z drugim, trzecim. A u mnie już minęły dwa lata wizyt w klinice, za miesiąc będą dwa lata od pierwszego transferu, a na koncie tylko 3 zmarłych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niespełnione pragnienie drugiego dziecka tak samo boli jak pragnienie chociaż jednego. Dla mnie jesteś prawdziwa siłaczką, pomimo tego, co przeszłaś, tak trudnych decyzji, straty dzieci, nie poddałaś się. Dziękuję, że jesteś z nami i nas wspierasz. Jest tyyyle osób, które trzyma za Ciebie kciuki i wierzy w szczęśliwe zakończenie. Nie mogę się poddać na starcie.

      Usuń
  6. Ja też niestety znam to uczucie. Najbardziej zabolała mnie informacja o drugiej ciąży szwagierki. Wcześniej poroniła w 9 tyg. i wtedy pocieszyłam ją, mówiąc, żeby się nie martwiła, że prędzej oni zajdą z kolejnym niż my z pierwszym. I pożałowałam tych słów, bo po kilku miesiącach była w kolejnej ciąży, a my mieliśmy na koncie nieudaną inseminację. Ale potem i ja zaszłam w ciążę. Nasi chłopcy byliby rówieśnikami. Odczuwamy to po każdym rodzinnym spotkaniu...

    Wierzę, że Wasze dziecko na Was czeka i nadejdzie taki dzień, kiedy się po prostu pojawi w Waszym życiu. Myślę, że nie musisz być zawsze tą silniejszą i wspierającą. Nie tłum swoich uczuć przed mężem. To są Twoje uczucia, to jesteś Ty i nie da się tego zwalczyć, zatuszować. Trzeba dać temu ujście. To Was tylko wzmocni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie mogę tak na dłuższą metę się nie da. Tych uczuć nie można się pozbyć, To jak walka z wiatrakami. One są a ja muszę nauczyć się z tym zmierzyć. To trudna nauka. Cieszę się na to maleństwo ale nie umiem tego okazać, cierpienie mnie chwilowo przytłacza. Muszę się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
      Dzisiaj zrzuciłam mały worek z pleców. Powiedziałam M.co czuję, że nie chcę już czekać, bo to mnie zabija od środka i że nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.

      Usuń
  7. Co miesiac gdy przychodzil okres, gdy znow sie nieudawalo moje serce krwawilo i coraz bardziej pekalo. Nie moglam zrozumiec dlczego ludzie ktorzy nie chca maja dzieci. Dlaczego dzieci maja dzieci. Dlaczego alkoholicy maja dzieci. Dlaczego dzieci wyrzucane sa na smietnik. Dlaczego sa porzucane, bite, niekochane. Kiedy byla to jedyna rzecz ktorej pragnelam. Wiedzialam, ze mojemu dziecku niczego nie zabraknie, ze sobie odejmę by jemu nic nie braklo. Wiedzialam, ze bede kochala ponad wszystko. A mimo to ciagle sie nie udawalo... az przestalam o tym myslec, bylam za bardzo wykonczona psychiczna. I chyba wtedy zdarzyl sie cud. Nigdy sie Bogu za to nie 'wypłacę'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i cieszę się każdą osobą, która pokonała niepłodność. W takich chwilach budzi się we mnie nadzieja, że jednak się udaje a modlitwy zostaja wysłuchane.Miło, że podzieliłaś się z nami swoją historią ☺

      Usuń
  8. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że niestety jest to nieodłączny element naszej walki. Chyba każda z nas to przechodziła, niejedna przyjaźń nie przetrwała próby czasu, niejedna rodzina nie ma o czym rozmawiać siadając razem do kolacji.
    Masz prawo być rozżalona, to z czym musimy się mierzyć jest kurewsko niesprawiedliwe, najgorsze co możesz zrobić dla siebie to tłumić te emocje.
    Pomyśl, jak już będziesz w ciąży to będzie tak cholernie bez znaczenia- która z Was zaszła wcześniej, że jeszcze będziesz się cieszyć, że darmowe ubranka i gadżety dostaniesz w spadku :)
    Nie możesz mieć całe życie pod górkę, zobaczysz że jeszcze trochę i polecicie z górki na pazurki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie pomyślałam 😀 no faktycznie ciuchy będę miała w spadku, zawsze będzie łatwiej na start.
      Wczoraj rozmawiałam z kimś bliskim o naszych problemach. Zawsze mnie wspierała a teraz usłyszałam, że niepłodność to wymyślony problem i że skoro mamy KILKA plemników to ivf nie jest nam potrzebne. Gdy słyszę takie bzdury gotuję się, ale nie sposób niektórym wytłumaczyć to, z czym się zmagamy jakkolwiek by obrazowo opowiadać.
      W takich momentach cieszę się, że mam Was i nie muszę Wam niczego tłumaczyć i udowadniać.

      Usuń